Czcionka: A- A A+

Kartka z historii Płocka

Kartka świąteczna pochodzi z 1945 r. ze spuścizny Mieczysława Orłowicza. Przedstawia narysowany piórkiem widok na Wzgórze Tumskie w Płocku i życzenia Radosnych Świąt!.

Kartka jest od anonimowego nadawcy. Kolega Orłowicza z wypraw tatrzańskich, Stefan Betley, który mieszkał w Płocku, już wtedy nie żył. Ale jego postać Orłowicz utrwalił w swoich wspomnieniach.

Stefan Betley (1878 – 1921) był aptekarzem, właścicielem jednej z trzech aptek w Płocku - apteki przy ul. Kolegialnej. Kochał Tatry i często spędzał czas na wędrówkach po górach.

W owych czasach turyści po górach chodzili z przewodnikiem góralem. Stroje góralskie były popularne w całej Polsce, nosili je przewodnicy, tragarze, a także turyści, którzy chcieli zaimponować kobietom. Tak też zrobił Stefan Betley w 1904 r. podczas jednej z wypraw na węgierska stronę Tatr.„A był to – jak pisze Mieczysław Orłowicz  – chłop postawny, wysoki, zgrabny, dobrze zbudowany, bardzo towarzyski, ładnie śpiewający, umiejący sporo dowcipów, jednym słowem – idealny towarzysz wycieczek. W stroju góralskim było mu rzeczywiście bardzo do twarzy, więc przyszło mu do głowy, by ubrać się w ten strój na kilkudniową wycieczkę na węgierską stronę Tatr”. Nie przewidział tylko tego, że potraktują go jako prawdziwego górala. Już: „w Kuźnicah, gdy siedzieliśmy przy śniadaniu jakaś starsza dama podeszła do Betleya i zapytała: Słuchajcie, czy byście nie skoczyli na Nosal, żeby nam przynieś szarotek. Damy wam za to 50 grajcarów . Uśmiechnąłem się i powiadam do niego: No, idźcie Wojciechu, kiedy wam daje pani 50 grajcarów. Ale Betley na tę propozycję nie zareagował. Inna pani zaproponowała mu całego guldena za wniesienie na Zawrat bagażu. Naturalnie, i ta propozycja została odrzucona.”

Niektórzy górale patrzyli na Betleya podejrzanie, inni proponowali mu wykonanie różnych prac (jak porąbanie drewna, przyniesienie wody) za 10 grajcarów. W drodze na Zawrat, gdzie stopnie są dość wysokie, droga stroma i nogi w kolanach trzeba silnie zginać, Betley przekonał się, że nie tak łatwo chodzi się w góralskim stroju. Portki góralskie uszyte z grubego sukna, tworzyły pod kolanami grube „wałki” i utrudniały marsz. Doszło do tego, że Bentley chciał je zdjąć i maszerować w samych kalesonach. Ale najgorsze dopiero go czekało. W schronisku w Dolinie Zimnej Wody, gdzie grupa przyszła na nocleg i gdzie czekało na nich kilka pokoi: „do jednego wpakował się i  Betley. Gospodyni przybiegła czym prędzej i powiada do niego: A wy gdzie? Będziecie spali w kuchni. Pokoje nie dla górali. Naturalnie przyświadczyliśmy, ze gospodyni ma racje, i powiedzieliśmy: W kuchni są dwie kucharki, to się z nimi zabawicie. Idźcie tymczasem porąbać drzewo. I  wyrzuciliśmy go za drzwi. Za chwile zajrzałem, co on tam w kuchni robi. Okazało się, ze mełł kawę na okopconym młynku i spełniał inne kuchenne posługi, gdy my zajadaliśmy smacznie kolację.”

Betley na następne wycieczki w stroju góralskim już się nie wybrał.

I.G.

Polska Akademia Nauk Archiwum w Warszawie

ul. Nowy Świat 72 

00-330 Warszawa

apan4@apan.waw.pl

tel./fax +48 22 65 727 88

tel. +48 22 65 728 92

Pracownia Naukowa

czynna od poniedziałku do piątku 

od 9.00 do 15.30

fb

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem