Logo

Cisza przed burzą. Lato 1939 roku w Kazimierzu Dolnym

„Pamiętam dzień wyjazdu do Kazimierza i ten nastrój, który mnie opanował. Był bardzo upalny dzień lipcowy, aż szary od żaru. […]

 

Cisza przed burzą. Lato 1939 roku w Kazimierzu Dolnym

„Pamiętam dzień wyjazdu do Kazimierza i ten nastrój, który mnie opanował. Był bardzo upalny dzień lipcowy, aż szary od żaru. […] I ledwo rozgościliśmy się w naszym pokoju w willi wśród pięknych sosen – wybuchła długa i groźna burza. Wciąż myślałem o tym, że czeka nas inna burza, stokroć gorsza, że już nadciąga, że lada tydzień zagrzmią działa i bomby polecą z niemieckich samolotów na naszą ziemię i zaczną niszczyć i ją i nas i wszystko to, cośmy w ciągu 20-lecia zbudowali i zorganizowali.

[…] I ten niepokój o najbliższą jesień wciąż targał mną, chociaż pobyt w Albrechtówce był bardzo przyjemny pod każdym względem. Ludzie wciąż odsuwali od siebie myśl o wojnie, a gdy im się mówiło, że pierwsze dni września będą krytyczne, nie wierzyli temu i bawili się, jak kto mógł. Pogoda ustaliła się bardzo piękna, wycieczek odbywało się w najrozmaitsze strony huk..

[…] A pisma donosiły wciąż o rozmaitych usiłowaniach dyplomatycznych międzynarodowych w kierunku załatwienia drogą pokojową zatargu polsko-niemieckiego, jak również rozmaite enuncjacje naszych władz najwyższych o gotowości i do wojny i do pokoju, jako to ani płaszcza nie damy sobie zdjąć ani nawet guzika od niego urwać!

I pamiętam ciekawe słowa, wypowiedziane przez „szarego” człowieka z Kazimierza. Płynęliśmy całym towarzystwem łodzią Wisłą z Albrechtówki do Kazimierza którejś niedzieli – w sierpniu – na nabożeństwo do kościoła farnego. Rozmawialiśmy o położeniu politycznym; mówiono o tym, że przed wojną zabezpieczają Polskę sojusze z Francją i z Anglią. A wtem odzywa się przewoźnik nasz – mężczyzna trzydziestoparoletni – inteligentnie wyglądający (zapewne jakiś podoficer rezerwy): „A czy Hitler czasami nie porozumie się w jaki sposób z Rosją, by zagrozić nam z tyłu? Czy nie należałoby Polsce porozumieć się ze Związkiem Radzieckim?”

Odpowiedziano mu, że przecie Hitler tyle razy już oświadczał, że nie może być mowy o porozumieniu jego ze Związkiem Radzieckim i przecie Polska ma pakt o nieagresji również ze Związkiem Radzieckim, więc chyba nie grozi nam to, czego się on obawia.. Dodałem, że zresztą ani Niemcom ani Związkowi Radzieckiemu nie może zależeć na bezpośrednim zetknięciu się granic ich państw.. Zdawało się wówczas, że my mamy rację – a jednak w kilkanaście dni okazało się, że właśnie jego przewidywania były słuszne..

[…] Któregoś dnia spotkałem na Rynku w Kazimierzu prof. Zygmunta Wóycickiego, który w Kazimierzu od dawna posiadał willę, w otoczeniu trzech synów, oczywista oficerów rezerwy. Rozmawialiśmy o sytuacji politycznej i skoro powiedziałem swoje pesymistyczne zdanie o rychłym wybuchu wojny i jej ewentualnym wyniku dla nas, młodzi panowie – potępili jednogłośnie mój „defetyzm”.

Ze wspomnień botanika i nauczyciela Adama Czartkowskiego „To co przeżyłem”, APAN, sygn. 21, j. 7, k. 86–88

Fotografia z materiałów Romana i Jadwigi Kobendzów, APAN, III–299, j. 27, p. 16

Kazimierz_Dolny-002ok.jpg

© 2017 e-graficy.pl